Świadectwo nawrócenia - Izabela Waluś

10 Styczeń 2014

Świadectwo nawrócenia – Izabela Waluś

|
Przez
|
1 Komentarz
|

Odkąd skończyłam 18 lat, mieszkałam i pracowałam w różnych miejscach, różnych krajach. Lubowałam się w poznawaniu nowych ludzi, w zdobywaniu doświadczeń i ciekawych wspomnień. Zabawa była chlebem powszednim, a chęć pielęgnowania i troszczenia się o samą siebie ostatecznie wzięła górę. Jednak po mino tego kolorowego życia, zawsze odczuwałam samotność, odkąd sięgam pamięcią to nie było nikogo kto byłby w stanie wypełnić to puste miejsce w moim sercu swoją obecnością. Wielu ideałów w świecie mi brakowało, wielu wzorów, a nawet sprawiedliwości czy prawdy. Nie znajdując tego, żyłam jak większość nastolatek, zagłuszając nieraz głos rozsądku. Chcąc nie chcąc, rozpędzałam koło życia by nie myśleć nad rzeczywistością, jakiej nie chciałam znać, bo była dla mnie okropna. Wolałam egzystować wyidealizowanym obrazem świata, utopią, nie myśląc o przykrościach, rozczarowaniach, zawodach i cierpieniach, które mnie spotykały i wielu innych ludzi. To było zbyt przykre, a ja zbyt wrażliwa. Odkładało się to wszystko powoli i głęboko na dnie mojego serca. Zaczęłam budować własną wieżę, w której zamknęłam dorastającą Izę dla świata, a zostawiłam im swój obraz dziecka, jako akt obrony, zabezpieczenia. Bo dzieci się nie krzywdzi, nie wnika w ich wnętrze, ale przede wszystkim akceptuje, mimo, że nie rozumieją za wiele i żyją beztrosko. To dziecko wydane na pastwę złego świata, nauczyło się jak krzywdzić innych a chronić siebie, swoje ego, swoje ja. Wolało to, z dwojga złego, jednocześnie nie mogąc się pogodzić z tym, że takie są zasady przetrwania w tym świecie. To było rozdwojenie. Jak napisał Apostoł Paweł „gdyż nie to czynię, co chcę, ale czego nienawidzę to czynię”. Nikt nie poświęca się dla drugiej osoby, nikt nie docenia, nikomu nie zależy na jakichkolwiek wartościach! Przykre obserwacje z przeszłości i niechciane fakty ludzkiej egzystencji huczały mi w głowie. Brak absolutów, stałości, na których chciałam opierać moje nastoletnie życie. Nie mogłam ich znaleźć, istniały jedynie w książkach, scenariuszach filmów, i w moich marzeniach. Czułam się szalenie rozczarowana rzeczywistością, która w końcu zaczęła mnie przygniatać gdy ja spowolniłam tempo życia. Czułam się głupia i oszukana. Zdecydowałam, że „wolę krzywdzić, niż być krzywdzoną”. Chciałam, abym to ja była tą, która się dobrze czuje. Wiedziałam, że to było złe. Tyle razy sumienie mnie oskarżało! Wołało „Jak możesz?!”. A ja płakałam po cichu by nikt nie widział i rozkazywałam by 5’letnie dziecko zawsze było uśmiechnięte nie zważając, że jest bardzo nieszczęśliwe i już zmęczone zastępowaniem swojego starszego Ja, które się chowało, kryło swoją pychę, swoją niemoc i bezsilność przed upadkiem.

Pamiętam przełomowy moment, gdy Boża miłość rozbiła moje kamienne serce. Było to w 2011 r. gdy Allen Buchanek wygłaszał swoje świadectwo w naszym zborze. Ja myślałam, że on mówi o mnie! Że jego słowa o beznadziei życia i pustce serca są do mnie! Że gonię za nicością i poszukuję kogoś kto to zapełni, kto będzie w stanie dać mi pokój i cel. Trwałość obietnic. Stałość, niezmienność. Gdy słyszałam zapewnienia o Bożej miłości z jego ust, o tym, że Chrystus zmarł za mnie bym ja mogła żyć. Że komuś na mnie zależy! BOGU! Bardzo potrzebowałam takich zapewnień i chciałam wierzyć w to! Czułam jak Boża miłość wylewa się na mnie, jak wypełnia moje serce. Łzy ciekły mi po policzkach, nie wiedziałam co się dzieje. Mogłam tylko płakać. “Chyba coś przeżyłaś”, “Bóg lubi serca płaczące” słyszałam od dziś już Braci. Gdy wróciłam do domu wciąż płakałam, wołałam do Boga by wybaczył mi te wszystkie obrzydlistwa, które przybijały go do krzyża przez 20 lat mojego życia. Zaczęłam wierzyć, że Jezus faktycznie jest w stanie mnie uratować. Nareszcie zaczęłam używać oczu i uszu. Zmiękczone serce do granic zdało sobie sprawę jak bardzo brudne jest. A stoi przed Jezusem, który wyciąga ręce. Zdumiewające! Łamał mi serce fakt, że krzywdzę kogoś kto mnie realnie kocha. Wołałam by mnie Jezus uwolnił od tego, już więcej nie chciałam, nie dawałam rady. Następnego ranka czułam się odmieniona, lżejsza! Jakby ktoś zdjął ze mnie ciężar. Wiem, że to Jezus oczyścił mnie. Alleluja! Parabola depresji zaczynała być dodatnia. Mój umysł został odmieniony, moje myślenie zostało odmienione, moje plany, pragnienia, cele i aspiracje tak samo! Przejrzałam.

Może to zabrzmi niepoprawnie ale wielbię Boga za to, że doprowadził mnie do momentu, w którym wzgardziłam sobą. W mej słabości okazała się moc Boża! Słaby człowiek, będąc na dnie widzi już tylko to co jest u góry. Pozostaje tylko krzyk o pomoc! W końcu mogłam przyznać, że pragnęłam aby cudza ręka podźwignęła mnie, by podniosła. I to nie ręka człowieka, przelotnej znajomości, która raz jest, raz jej nie ma. Chciałam by była to Ręka, do której można się przywiązać na stałe i zacząć czuć się bezpiecznie. Ręka Pana.

Zdarzało mi się pytać Boga o powód takiej kolei rzeczy. Wierzę, w cudowny Boży plan, który doprowadził mnie do nawrócenia i do zbawiania mnie co dzień przez Chrystusa. Wierzę, że musiałam przez to wszystko przejść by w końcu zwrócić swój wzrok na Jezusa. W końcu dojrzeć, że przepaścią, która pochłaniała mnie był G R Z E C H! A jedynie przez miłość i łaskę Bożą mogłam przejrzeć. Bóg zaczął do mnie przemawiać!

Dziś kocham Jezusa, uczę się miłości takiej jaką On mnie obdarzył. Uczę się z Nim przebywać, dbać o relację. Uczę się wzrastać w łasce, żyć nią, a nie iluzją. Uczę się rozmawiać z Bogiem Żywym, a nie koncentrować się na sobie. Chcę zgłębiać Wszech Wszystkiego Boga, a nie siebie i swoje pragnienia. Chcę być gliną formowaną w dłoniach Mistrza. Uczę się zatem dorastać w wierze, i nie pozostaję dłużej na etapie 5’letniego dziecka. I wreszcie – moja wieża runęła, bo już uciekam do Twierdzy. Twierdzy, którą jest miłosierny i kochający Bóg.

Mogę rzec w pełni świadoma, że Jezus uratował mnie na każdy możliwy sposób na jaki człowiek może zostać uratowany, i że narodziłam się dla Królestwa Bożego. To cudowne. Niech Bogu będą dzięki. Chwała Panu!

Rzekłem do Pana:

Tyś Panem moim, Nie ma dla mnie dobra poza Tobą Psalm 16:2

 

1 Odpowiedz

  1. PAWEŁ

    DZIEKUJE TOBIE IZABELO ZA TWOJE ŚWIADECTWO MOJA 18 LETNIA CÓRKA TEŻ NALEŻY DO WIARY ZILONOŚWIĄDKOWEJ I MYŚLĘ ŻE DZIEKI TEMU JEST DZIŚ TAK WSPANIAŁĄ KOCHANĄ MOJĄ CÓRECZKĄ

Odpowiedz

Informujemy, że kzgdynia.pl korzysta z plików cookies w celu usprawnienia serwisu zgodnie z Polityką ciasteczek. Akceptuj wciskając przycisk lub zmień ich ustawienia.