KOINONIA - Pierwszy Zbor w Gdyni

Aktualności

22 Czerwiec 2015
Trójjedność - Misterium Apsolutum

Trójjedność – Misterium Apsolutum

||
0 Comment
|

Ta treść jest zablokowana. Zaakceptuj pliki cookie, aby wyświetlić zawartość.

Jeden. Ta najmniej określająca, z punktu widzenia królowej nauk liczba całkowita, stwarza w życiu niejednego chrześcijanina mnogość pytań dotyczących fundamentów wiary. Dlaczego? Bo wierzymy, że Bóg jest jeden a jednak jest w trzech osobach. Jak spróbować pojąć złożoność Boga gdy w Piśmie Świętym nie ma stricte słowa Trójca i na czym ona polega? Czy Bóg byłby dalej tym samym Bogiem gdyby zawierał się tylko w pojedynczej osobie?

W teologii istnieje terminmisterium absolutum” co oznacza, ze jest to temat, na który człowiek nie ma żadnego wyjaśnienia. Nikt nie jest w stanie wyłożyć tego wystarczająco jasno bo zazwyczaj każdy ma więcej pytań niż odpowiedzi. Można jedynie zgłębić  to co Bóg zechciał nam pokazać, co zechciał wytłumaczyć czy objaśnić. Czytany zazwyczaj na końcu fragment z 2 listu do Koryntian 13, 13 zechcę przytoczyć na wstępie bo pięknie oddaje to co będzie poruszane:

„Łaska Pana Jezusa Chrystusa i miłość Boga, i społeczność Ducha Świętego niech będzie z wami wszystkimi”.

Trójca, trójjedność lub trójjedyność – żadnego z tych słów nie znajdziemy w Biblii. Rodzi się pytanie – skoro nie ma ich w Biblii, to czy powinniśmy ich używać? Oczywiście. Teolodzy używają ich by opisać pewną rzeczywistość, to co oddaje Pismo. Biblia jest podzielona, i nie chodzi o Stary i Nowy Testament ale na część mówiącą o jedności Boga i tę drugą mówiącą, też o jedności ale głównie o jego trójjedności czyli Trójcy. Z pośród wielu teologicznych definicji Trójcy przytoczę jedną: Istnieje tylko jeden prawdziwy Bóg, w którego naturze istnieją trzy współwieczne i współrówne osoby, identyczne co do substancji(są substancjalne) i odmienne co do przejawów istnienia(subsystencjalne). Można mieć do niej zastrzeżenia ponieważ mamy w niej słowa np. osoby, które wprowadza nas w błąd bo wydaje się, że określa ono  trzech Bogów. Dalej: substancja. Wyraz ten brzmi bardzo materialistycznie, dlatego też niektórzy chętnie zamieniliby go na esencja. Kolejnym i ostatnim wyrazem jest substystencja czyli przejaw istnienia. Mimo niedoskonałych terminów sądzę, że definicja ta jest najbliższa prawidłowemu określeniu trójjedności.

V Mojżeszowa 6,4

„Słuchaj Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie!” 

Mamy tylko jednego Boga. Jest tylko jeden, jedyny Bóg. I tylko On może być obiektem naszej miłości o czym mówi następny werset:

„Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej.”

(tamże 6,5).

I tutaj też występuje cyfra jeden. Czy oznacza to jednak matematyczne 1? Czy jest to, to słowo, któro mówi, że jest to ktoś pojedynczy? W języku hebrajskim użyty wyraz אֶחָד(echad) oznacza złożoność. Czyli jedność złożona, zbiorowość jedności. Tych dwoje będzie jedno! Będą jednym ciałem. W I księdze Mojżeszowej 2, 24 Bóg powiedział:

„Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem.

I tutaj znowu występuje אֶחָד (echad). Podobne zjawisko możemy zauważyć w księdze Ezdrasza 3,1 :

„A gdy nadszedł siódmy miesiąc, odkąd synowie izraelscy przebywali w swoich miastach, zgromadził się cały lud jak jeden mąż w Jeruzalemie”  

Znów jedność, nie matematyczna(wyrażana słowem – jachead) ale złożona, spójna tworząca jeden. Często wierzący posiłkują się stwierdzeniami, że Trójca jest jak drzewo, składa się z korony, pnia i korzenia czy jajko bo ma skorupkę, białko i żółtko. Muszę przyznać, że nie lubię tego typu porównań bo one zwyczajnie nie oddają tego czym jest Trójca. Jajko jest wciąż jednym jajkiem a nie trzema, tak samo drzewo jest wciąż jednym drzewem. Dlatego najlepiej oddaje trójjedyność Boga to co On sam powiedział na początku, że tych dwoje będzie jednym ciałem. Bo są osobne, są niezależne ale są jednym, są ze sobą złączone. Małżeństwo najlepiej odzwierciedla trójjedność Boga.

Jak bardzo ważna jest ta nauka, ta doktryna o trójjedności Boga? Sądzę, że jest ona esencją naszej wiary, bo rzeczywiście możemy powiedzieć, że Jezus zmarł za nas, że zmartwychwstał. Przecież każdy może za nas umrzeć czy zmartwychwstać, dlatego ważne jest pytanie Kto? Kto to jest? Czy to jest jakiś bóg? Czy to jest TEN Bóg? Dzisiaj jak i kiedyś mamy mnóstwo bogów, nie myślmy sobie, że to minęło. Ciągle mamy do czynienia z jakimiś bóstwami. Np. u ludzi, którzy przychodzą do kościoła, a my im świadczymy. Mówią „ale ty mi nie mów nic bo ja wierzę w boga”. Moje pytanie brzmi: W jakiego boga Ty wierzysz? Albo przychodzi ateista i mówi „Ja nie wierzę w boga”, ja wtedy pytam: W jakiego boga nie wierzysz? Jaki jest twój Bóg? Jest to esencja. Rodzi się kolejne stwierdzenie, jeżeli wierzysz w boga, to wierzysz tylko w 1/3 Boga. Może wierzysz w Ojca tylko, albo tylko w Syna albo jest to jakaś abstrakcyjna rzecz, czyli 1/3 Boga. Ja muszę wiedzieć tak naprawdę jaki jest twój bóg? Wierzący muszą wiedzieć w jakiego Boga wierzą. Nie w każdego boga można wierzyć bo są  różne bożki np. Marduk. Stwierdził on, że stworzy człowieka aby był on niewolnikiem. Kiedy pojedziecie do Indii, zobaczycie jak wiele bóstw tam jest. Dlatego mówiąc hindusowi o Jednym Bogu, odetchnie on z ulgą, bo nie będzie musiał wierzyć w miliony bogów, tych od pogody, od domu, pracy, zdrowia, finansów i można tak wymieniać w nieskończoność a wszystkim im coś oddajemy. Mamy problem z modleniem się do Jednego Boga a co dopiero gdy  mamy do czynienia z wielością bożków? Którego masz usatysfakcjonować? Co jeśli zapomnisz o którymś z listy? A takiej listy niedaleko szukać. W kościele katolickim jest  ona długa na ponad 170 pozycji. Zanosi się modlitwy do świętych, np. do św. Antoniego gdy coś zginie. Czy nie są oni bogami, skoro ufa się im i pokład nadzieję, że wysłuchają? Zatem nie wystarczy powiedzieć bóg. Trzeba wiedzieć co się za tym kryje. Jak się zbieramy, czy jak wołamy, jak śpiewamy czy myślimy o tej samej istocie? Każdy z nas ma inny obraz Boga. Inaczej sobie Go wyobrażacie; a jest to zakazane. Bóg zakazał. Trójjedyny Bóg nie pasuje do jakiejkolwiek formy, żeby odlewać Go z metalu! Każda forma jest nie pasująca, bo w naszym umyśle nie mieści się, żeby był trójjedyny Bóg. Jeden w Trzech osobach, mamy z tym problem. Chcielibyśmy aby nasz Bóg był prostszy, łatwiejszy i tak robimy. Nasz umysł walczy z tym ale to tylko potwierdza, że Bóg jest trójjednością, abyśmy nie tworzyli sobie żadnych obrazów i to jest piękne. Trudne rzeczy zazwyczaj się zostawia, odkłada by nie robiły mętliku w głowie.

 Musimy to zgłębiać by wiedzieć, że Bóg nie jest taki jakim my Go tworzymy, nie jest naszym obrazem. I nie chodzi tutaj o rzeźbienie czy namalowanie ale obraz, który kreujemy w umyśle. Ważne jest abyśmy mieli obraz tego jak On się objawił a nie tego jak my chcemy aby się On podporządkował do tej formy. Wyobraźmy sobie, że Bóg jest prostszą istotą. Podam przykład, po co się męczyć w chrześcijaństwie, weźmy Allaha. Jest on jednoosobowym bogiem, nie jest skomplikowany, nie jest ojcem co potwierdza Koran. Allah nie jest ojcem bo nie rodzi, nie ma syna.

Jeżeli Bóg jest stwórcą, jeżeli jest prawodawcą to tak jakby był policjantem. Za wszelkie rodzaje prawa: moralne, chemiczne, fizyczne, które nam dał jesteśmy wdzięczni ale Go nie kochamy. Bo czy ktoś z was kocha do dziś policjanta, który kiedyś podarował wam mandat? Nie, jesteśmy po prostu wdzięczni. Tak samo jest z Bogiem, to, że jest Stworzycielem, że jest Władcą nic nam nie mówi bo my Go wtedy nie kochamy. Jest to ktoś kto pilnuje nas, coś robi, stwarza, czujemy się jak w akwarium, mamy wszystko, ale nie kochamy. Dlatego Bóg nie objawił się przede wszystkim jako Stworzyciel ani jako Władca, ale przede wszystkim objawił się jako Ojciec. Jezus nie odnosił się inaczej do Boga jak do Ojca, cały czas o Nim mówił. Mamy się modlić „Ojcze nasz…”, Jezus modlił się „Ojcze, dziękuję Ci za nich..”. Jezus przyszedł aby objawić Ojca „Jeżeli nigdy nie widzieliście Ojca, spójrzcie na mnie” Objawił Go jako kogoś kto kocha. Jeżeli chcemy poznać Boga to nie pomoże nam żadna teologia, żadna egzegeza, żadna znajomość języków. Jedynie Jezus, Syn Boga, może Objawić Ojca, a więc patrząc na Jezusa widzimy Go. W ewangelii Jana 14,6 czytamy:
„Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga, prawda i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie”.

Musimy poznać Syna, aby poznać Ojca. Jezus jest lampą, która oświeca, jedyną drogą prowadzącą do Ojca, nikt inny nie przejdzie jak tylko przez Niego. Tylko przez Jezusa, możemy poznać kim jest tak naprawdę Wszechmogący, Trójjedyny Bóg. Filozofia nam nie pomoże, ludzie się głowili i do dzisiaj to robią i niestety nie poznają Boga. Bycie Synem oznacza bycie zrodzonym, bycie kochanym, dlatego podkreślę jeszcze raz, Jezus objawia Boga nie jako Stwórcę i Władcę ale właśnie jako Ojca.

Czy zastanawialiście się kiedyś co robił Bóg przed stworzeniem? W ewangelii Jana 4, 24 czytamy:

„Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem, aby oglądali chwałę moją, którą mi dałeś, gdyż umiłowałeś mnie przed założeniem świata”.

Odpowiedź jest prosta, On ciągle kochał. Kochał swojego Syna miłością trwałą i niezmienną. Zatem zanim Bóg był Stworzycielem czy Prawodawca, był Ojcem, który kocha.

Pewien człowiek imieniem Ariusz, zaczął od definicji Boga takiej skomplikowanej, że jest on niestwarzalny, że jest od samego początku, zaczął od mądrych słów, które nic nie mówią, zaczął źle. Powinien był zacząć od Jezusa. Nasza definicja Boga musi być budowana na Synu, który Go objawia. Wyznanie wiary mówi: Wierzymy w Boga Ojca. Co to znaczy? Oznacza to, że Bóg – Ojciec zrodził Syna, że kocha, ma relację, ma więź, ma społeczność. Nie jest tam jakąś definicją. To tak samo jakby nas definiowano. Nas definiuje to, że potrafimy komunikować się ze sobą, że potrafimy dać siebie komuś innemu. Nie jakaś martwa definicja ale raczej to co robię czyni ją.

Ojciec daje życie, takiego możemy kochać, takiego daje się kochać i kochamy. To nie jest zimne. Już w Starym Testamencie, Bóg opisuje siebie jako Ojca, nie tylko kochającego ale tego który chce się podzielić miłością. Czytamy o Bogu, który ma więź  z człowiekiem:

II Moj, 4,22

„I powiesz do faraona: Tak mówi Pan: Moim synem pierworodnym jest Izrael.”

Iz 1,2

„Słuchajcie niebiosa, i uważnie przysłuchuj się, ziemio! Gdyż oto Pan mówi: Synów odchowałem i wypiastowałem, lecz oni odstąpili ode mnie.” 

Dalej,

Jeremiasza 31, 9

„…, a Ja wśród pocieszenia poprowadzę ich i zawiodę do strumieni wód drogą prostą, na której się nie potkną, gdyż jestem ojcem dla Izraela, a Efraim jest moim pierworodnym”

V księga Mojżeszowa 8,5

„Poznaj tedy w swoim sercu, że jak człowiek ćwiczy swego syna, tak Pan, Bóg twój, ćwiczy ciebie”.  

Jeremiasza 3,19

„Ja wprawdzie myślałem: Jakżebym chciał uznać cie za syna i dać ci w dziedzictwie ziemię uroczą, najpiękniejszy klejnot narodów! I myślałem, że będziecie na mnie wołać: Mój ojcze! I nie odwrócicie się ode mnie”

Uważam zatem, że na początku, przed stworzeniem, była miłość, relacja, wzajemne adorowanie i nic innego. Bóg kochał Syna.

Iz 63,16

„Ty wszak jesteś naszym ojcem, gdyż Abraham nas nie zna, a Izrael nas nie uznaje! Ty Panie, jesteś naszym ojcem i naszym Odkupicielem. To jest twoje imię od wieków.”

„Rzekł jej Jezus: Nie dotykaj mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca: ale idź do braci moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego”

Oto definicja dana przez Jezusa. Najpierw Bog jest naszym Ojcem. Dopiero gdy stwierdzimy ten fakt możemy przystąpić do definiowania całego trójjedynego Boga. Wszystko co Bóg robi to robi jako Ojciec, tworzy jako Ojciec, ustanawia prawo jako Ojciec.

Co się dzieje jak zaczynamy myśleć o Bogu jak o policjancie? Czym innym jest nakaz lub zakaz „nie rób tego czy tamtego”. Jeżeli jest relacja między dziećmi a Ojcem wtedy jest posłuszeństwo, którego zawsze Bóg wymaga. Jedynym dzieckiem, jedynym Synem, który dokładnie wypełniał każdy nakaz Ojca był Jezus, zrobił to cokolwiek Ojciec mu powiedział i nie dlatego, że musiał ale dlatego, że Go miłował. To jest relacja miłości, jak kocham to ja to zrobię a nie będę filozofować co można  a czego nie. Lepiej być chrześcijaninem w 100% a nie tylko w 50% bo Bóg takich szuka, którzy są gorący, którzy go czczą w 100%, w Duchu i w Prawdzie.

Wieczny Ojciec nie pierwszy raz dawał życie i stwarzał.

1J 4,7-8

„Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga, i każdy kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością.”

Dlaczego Bóg rodzi? Dlatego, że kocha i dlatego, że jest Ojcem. Zanim cokolwiek powstało w wieczności Bóg już kochał, dał życie i rozkoszował się swoim Synem. Jest to bardzo ważne. Wielu teologów porównuje to do fontanny która wytryskuje, która daje życie.

 Jer 2,13

„Gdyż mój lud popełnił dwojakie zło: Mnie, źródło wód żywych, opuścił, a wykopali sobie cysterny, cysterny dziurawe, które wody zatrzymać nie mogą”

A Nowy Testament mówi: Z wnętrza ich popłyną wody żywe to inaczej fontanna, żywe wytryskujące wody. Bóg Ojciec jest miłością i nie musi tworzyć by być tym kim jest. Jeżeli Bóg stworzył nas by być tym kim jest, to znaczy, że my daliśmy Bogu życie. Jeżeli Bóg musiał nas stworzyć to Jego istnienie zależy od nas. On nas potrzebuje. Jeżeli taki jest warunek to taki Bóg odnajduje swoją tożsamość w swoim stworzeniu.Nasz Bóg Ojciec odnajduje swoją tożsamość w wiecznym Synu, nie potrzebuje nas, naszych modlitw, naszych ofiar, ani naszej miłości, bo już umiłował Syna.Jego miłość jest już odzwierciedlona od samego początku w Synu. Dlatego ważne jest abyśmy mówili, że Jezus jest wiecznym Synem.

Ew. Jana 17, 24

„Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem, aby oglądali chwałę moją, którą mi dałeś, gdyż umiłowałeś mnie przed założeniem świata”

Zatem dlaczego Bóg stworzył? Przecież nie dlatego, że czuł się samotny czy nie miał co robić. Chciał się podzielić swoją miłością, tylko i wyłącznie. Chciał mieć więcej dzieci. Chciał dawać, nie otrzymywać. Jeżeli Bóg nie był Ojcem od samego początku i Syn nie był od samego początku to nie możemy mówić, że Bóg jest miłujący. Jeżeli ktoś otrzymuje jakąś miłość, to, to jest dar, a od kogo by miał ją otrzymać Bóg? Musiał być od samego początku miłujący.

Hbr 1,3

„On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach”

Jezus jest odblaskiem, odbiciem Jego istoty. Lampa daje jasność. Tak jak jasność nie istnieje bez lampy tak Syn nie istnieje bez Ojca. To jest odwieczne. Nie możemy mówić o czymś takim, że Ojciec był bez Syna, że był oddzielony.

J 3,35

„Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce”

J 5,20

„Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje mu wszystko, co sam czyni, i ukaże mu jeszcze większe dzieła niż te, abyście się dziwili” 

J 14,31

„Lecz świat musi poznać, że miłuje Ojca i że tak czynię, jak mi poleci Ojciec. Wstańcie, pójdźmy stąd”

Fragmenty te mówią o niesamowitej relacji, widzimy, że Syn też kochał Ojca, to przynosi mu przyjemność, jest to jak pokarm dla Niego – kochać Ojca. Widzimy jaki jest konkretny kształt tej relacji Bóg jest miłującym lub Oblubieńcem, Syn zaś miłowanym czyli Oblubienicą.

1Kor 11, 3

„A chcę, abyście wiedzieli, że głową każdego męża jest Chrystus, a głową żony mąż, a głową Chrystusa Bóg”. 

Tu widzimy jaśniej tą relację Oblubieńca i Oblubienicy w wyrazie Bóg- Jezus oraz Chrystus- Kościół. Od Ojca wychodzi miłość, dalej idzie ona od Syna. Musimy przyznać, że miłość Ojca jest elementarna, pierwotna, podstawowa. To Ojciec posyła Syna a nie Syn Ojca (wypływa to od Ojca) tak samo to Syn daje Ducha. Zatem to nie tylko jest fontanna ale i kaskada, są różne poziomy tej fontanny.

J 15,9

„Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej.”

Oto jest ta kaskada, Bóg umiłował Syna a teraz my jesteśmy umiłowani tą samą miłością, obdarzeni Duchem miłości.

Mt 3, 16-17

„A gdy Jezus został ochrzczony, wnet wystąpił z wody, i oto otworzyły się niebiosa, i ujrzał Ducha Bożego, który zstąpił w postaci gołębicy i spoczął na nim. I oto rozległ się głos z nieba: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” 

Ojciec okazał swoją miłość dając swojego Ducha, Ducha miłości. Następny fragment:

Rz 5,5

„A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany”

Co jest rozlane? Miłość. Bóg wyraża swoją miłość właśnie przez Ducha, gdy czytamy, gdy się modlimy nie raz ją odczuwamy i wzrasta w nas pragnienie do obcowania z Panem. Poprzez ten dar Bóg również deklaruje swoją miłość do Syna, ta miłość ich łączy, podbudza ich ogień, relację, Duch wznieca społeczność.

Gdy Jezus modlił się i nas uczył abyśmy modląc się wołali „Abba Ojcze”, kiedy on się modlił on wykrzykiwał Abba, a dlaczego?

Łk 10,21

„W owej godzinie rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom; zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało”

Radość Ducha Świętego. Gdy ogarnia nas Święty zstępuje na nas radość. Z ciała tego nie uzyskamy. Apostoł Paweł mówi „Radujcie się!” bądźcie pełni Ducha Świętego! Poprzez Ducha Bóg kocha, błogosławi i umacnia Syna. Syn jest posłany od Ojca przez Ducha, dlatego tytułem Jezusa jest Chrystus co wykłada się namaszczony. A namaszczonym można było być tylko i wyłącznie Duchem Świętym. Gdyby był tylko Ojciec i Syn to ta miłość byłaby bardzo ekskluzywna, bardzo chciałaby to dla siebie zatrzymać. Gdy widzimy trzy osoby widzimy że ta miłość jest w  większym gronie. Zatem Bóg który wie jak kochać od samego początku jest innym Bogiem niż bóg który jest sam. Z jakiej racji bóg może wiedzieć jak kochać skoro jest sam? Nie może. Dlatego Allah nie umie kochać.

Gdy zaczniemy od Jezusa w Biblii otrzymamy zawsze Trójcę, zawsze mu towarzyszy Ojciec i Duch. Bóg, w którego my wierzymy nie jest Bogiem samolubnym, ale jest szczodry, który kocha i chce się podzielić swoja miłością nie dlatego ze jej potrzebuje ale dlatego ze chce ja dać.

Rz 8,29

 „Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci;”

Pamiętajcie ze Bóg chce abyśmy byli podobni do Syna. 

Kol 1,15

„On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia” 

Ew J 17,24-26

To co w stworzeniu chodziło, to nie o sam abstrakcyjny akt tworzenia ale to że trójjedyność Boża pokazuje nam miłość. Ojciec włączył nas w swoją miłość swego Syna i dlatego powinniśmy być wdzięczni. Bóg oczywiście poza miłością jest też świętością kojarzoną nam z oddzieleniem. Jednak zawiera ona (świętość) o wiele więcej: doskonałość, piękno, absolutną czystość. Bóg od samego początku nigdy nie był od niczego ani od nikogo oddzielony, ponieważ w takim wypadku musiałby być oddzielony od samego siebie. Świętość Boża pojawiła się wtedy kiedy człowiek zaczął być nieposłuszny. A więc to oddzielenie nie zostało wymyślone przez Boga, który chciał się odizolować ale po to, że sami sobie możemy zrobić krzywdę, i aniołowie i my. Świętość to jest doskonałość. Doskonała miłość, piękno, czystość i nikt się nie ostanie przed tym, od razu zemdlejemy, bo my tacy nie jesteśmy. Dalej powiemy, że Bóg jest sędzią, że Bóg się gniewa. Ale czy od początku tak było? Na kogo miał się gniewać? Gniew Boży pojawia się wtedy gdy pojawia się grzech, nieposłuszeństwo. Patrząc na początek można stwierdzić, że gniew lub sąd są nienaturalne dla Boga.

Iz 28, 21

„Pan bowiem powstanie jak na górze Perazym, jak w dolinie Giheon się uniesie, aby dokonać swojego dzieła – niesamowite to jego dzieło, aby wykonać swoją pracę – dziwna ta jego praca”

I tu występuje to słowo „dziwna”. Gniew jest dla Niego nienaturalny.

Od samego początku Jezus dawał nam świadectwo, że już od wtedy miłość była wspierana przez Ducha Świętego. Bóg mógł stworzyć nas jako roboty ale dał nam wolną wolę abyśmy wybrali czy chcemy być takim Bogiem który daje miłość czy wolimy być sami dla siebie a wiemy że jest takie miejsce gdzie nie ma Boga, Bóg nie będzie nikomu przeszkadzał, nie będzie tam Jego miłości, miłosierdzia, łaski Jego światła jego życia. Nie będzie tam Boga nie będzie tam prowadzenia mądrości. Tam gdzie nie ma stworzyciela tam jest rozkład rozpacz tam jest i śmierć. A więc Bóg objawiając się jako trójjedyny Bóg, bo taki jest, ciężko to może wyjaśnić ale przez jego miłość możemy to zrozumieć tak jak nam się objawił przez Jezusa Chrystusa. Ojciec Syn i Duch nie istnieją bez siebie. Dla nas ludzi wierzących, trójjedyność Boga jest jak powietrze, my tym oddychamy inaczej nasze życie nie istnieje, bo wtedy bóg jest jakimś tam stworzeniem.

Copyright © Gdynia, 2013. Krzysztof Wójcik

ściągnij PDF 

English version PDF

 

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Ta strona internetowa używa Polityka prywatności i plików cookies aby dać ci jak najlepsze wrażenia. Zgadzam się, klikając przycisk "Zaakceptuj".