PIERWSZY ZBÓR W GDYNI

KOINONIA

24/11/2013
Gdy nadejdzie tragedia

Jako grzesznicy nie zasługujemy na nic, nawet nie mamy prawa by żyć, a jednak wciąż przemawia przez nas pycha, nieustannie czegoś chcemy, pragniemy, na coś liczymy, a co gorsza uważamy, że się nam to należy. Nasze oczekiwania najbardziej ujawniają się w chwilach trudnych, w nieszczęściach, kiedy to spotyka nas przeciwieństwo naszych wymagań. Jesteśmy zdziwieni, bo zamiast otrzymać to co najlepsze spotyka nas cierpienie czy utrata czegoś lub kogoś. Następnie przychodzi strach, gniew oraz izolacja. Często pojawiają się myśli oskarżające samego Pana Boga. Ale czy słusznie? Czy Stwórca sądzi swoje stworzenie niezapowiedzianie? Czy myśląc w ten sposób nie oskarżamy nie słusznie Tego, który “ma myśli o pokoju, a nie o niedoli”?

Przez ostatnie 10 lat mieliśmy bardzo dużo tragedii, kataklizmów, zdarzeń i pewnie przez następne 10 lat również będziemy je mieć. Wyliczając:

  • huragan Katrina, 2005 r. – zginęło 1836 osób
  • upały na południu Europy, 2003 r. – zginęło od 40 tys. do 70 tys. ludzi
  • trzęsienie ziemi w Japonii, 2011 r. – 15 735 ludzi
  • cyklon w Zatoce Bengalskiej, 2008 r. – 138 366 ludzi
  • trzęsienie ziemi na Haiti, 2010 r. – 230 tys. ludzi
  • trzęsienie ziemi w Chinach, 2008 r. – 65 195 ludzi
  • trzęsienie ziemi w Afganistanie, Pakistanie, Chinach i Indiach, 2005 r. – 79 tys. ludzi
  • trzęsienie ziemi na Oceanie Indyjskim, 2004 r. – 230 210 osób.
  • seria powodzi w Chinach, 1931 r. – do 4 mln ludzi.

Żniwo jest duże i wciąż się zwiększa. Ostatnio byliśmy świadkami nieszczęścia na Filipinach, gdzie zginęło ponad 10 tys. ludzi, a jeszcze nie wszystkie ofiary są policzone. W 2011 r. było 10 293 zamachów terrorystycznych, w których zginęło 43 990 osób. W 2012 r., 6771 zamachów, a w nich zginęło 11 098 osób. Mamy nieszczęścia, które są naturalne powodowane i te, do których przyczynił się człowiek. Kataklizmy, bomby, wojny, rozboje, walki, ale i choroby. Wszystko to zbiera żniwo. Wielu ludzi na świecie cierpi, i wielu z nich zadaje pytanie „gdzie wtedy był Bóg? Dlaczego na to pozwolił? Czy to było wolą Bożą?”. Niektórzy twierdzą, że to już jest koniec świata. Ludzie zadają sobie pytanie: „Czy kiedykolwiek będzie na ziemi normalnie?” Czyli jak? Co znaczy „normalnie”? Ten temat będzie wracał do nas co jakiś czas, bo tragedie nie opuszczają ludzi i nie opuszczą. Dlatego te pytania zawsze będą zadawane. Ludzie nie tylko pytają, ale też wymachują pięścią w stronę Boga. „Dlaczego nam to robisz?”. Zastanówmy się kiedy następuje tragedia? Wtedy gdy najmniej się jej spodziewamy. I to jest zasadą, że zawsze jest niezapowiedziana. Tragedia zawsze uderzy, kiedy wszystko zdaje się układać. Żyjemy w świecie, gdzie staramy się, aby wszystko było bezpieczne dla naszych rodzin, dzieci, dla nas. Mamy mnóstwo systemów bezpieczeństwa. Mamy wspaniałe radary, satelity, które mogą nas ostrzec, różnego rodzaju służby wywiadowcze, ale one nigdy nie zapobiegną, ani nie powstrzymają tragedii. Nie mniej jednak możemy powiedzieć szczerze, że gdyby tysiące ludzi nie lekceważyło ostrzeżeń to ofiary mogłyby być mniej liczne, gdyby ludzie słuchali i ewakuowali się. Tak było w przypadku huraganu Katrina. Wielu ludzi wiedziało, że będzie to potężny huragan, ale zlekceważyło ostrzeżenia, ponieważ w poprzednich latach huragany okazały się być nie tak silne jak zapowiadali i pozostali w domach. Na ziemi mamy tornada, huragany, pożary, osuwania ziemi, błota, które się przemieszczają, powodzie, wulkany, które nagle ożywają, trzęsienia ziemi. Rok 2003 r. był rokiem, gdzie odnotowano rekordy przerażających nieszczęść i różnego rodzaju kataklizmów. Odnotowano aż 380 naturalnych i spowodowanych przez ludzi katastrof na całym świecie. Mówi się, że w tym roku straciło życie 60 tysięcy ludzi.

To czego jesteśmy pewni na tej ziemi, to to, że żyjemy na bardzo ryzykownym miejscu. Ryzykujemy każdego dnia. W Polsce powoli nieszczęścia też nabierają mocy. A dzieje się tak, bo człowiek staje się coraz bardziej bezczelny, coraz głośniej mówi „możemy zapanować nad naturą”, „ możemy stawiać domy, tam gdzie ludziom nawet nie przyszło do głowy, bo my możemy kontrolować przyrodę”. Jednak okazuje się, że nie mamy tej mocy. Spójrzmy tylko na tragedię w Rydze. Zbudowano piękny dom towarowy, a na nim ogród. Nie powiązało się to ze sobą i ludzie stracili życie. Chciałbym aby człowiek miał moc uratowania drugiego człowieka. Ale jak widzicie, nawet dźwigi, wspaniała aparatura nie potrafią tego zrobić. Ludzie zginęli pod zwałami dachu. Oczywiście wszelkiego rodzaju nieszczęścia są opłacalne dla mediów. Niektórzy, siedzą całe dnie przed telewizorami, śledząc bieg wydarzeń, przez co dają zarobić ludziom, którzy tylko podsycają tragedie, tym samym jest o nich głośno przez długi czas.

Zatem, naszą reakcją jest obserwowanie, dręczenie się, że nic nie możemy zrobić. Ponadto niektórzy przeżywając tragedie, w których giną ich bliscy popadają w odrętwienie. Siadają na brzegu łóżka, patrząc przed siebie, wpadają w katatonię, stan, w którym czas się zatrzymał. Jest to powszechne. Dezorientacja. Pierwsze czego doświadczamy to jest szok. Szok czyli forma emocjonalnego odrętwienia, które przychodzi nagle, po usłyszeniu straszliwej wieści. Jest to wstrząśniecie całego ciała, który zaczyna się bronić, chce się uchronić. Ponieważ ten chaos, cały świat się wali, człowiek zapada w swego rodzaju niebyt. Następną reakcją jest ból, który niestety każde nieszczęście przynosi. Kolejną jest lęk, strach. To co było bezpieczne i stałe osuwa się i nie wiemy czy wszystko to wróci do stanu normalnego, czy my wrócimy do stanu normalnego, do tego jak było. Giną nasi bliscy, tracimy coś lub kogoś. „Czy ta pustka będzie zapełniona? Czy będę potrafił żyć dalej z tym brakiem? Czy kiedykolwiek jeszcze się uśmiechnę? Czy będę się śmiać? Czy kiedykolwiek zapomnę to doświadczenie? Czy będę tym samym człowiekiem?” Tym pytaniom towarzyszy strach. Później przychodzi uczucie gniewu. Często mówimy „To nie powinno przydarzyć się mnie. To jest nie w porządku, to jest niesprawiedliwe. Dlaczego ja, a nie inni?” To są normalne reakcje ludzi, na których przyszło nieszczęście. Złość, rozgniewanie. Tego zawsze powinniśmy oczekiwać, bo to jest reakcja naszych emocji. Następnym i ostatnim uczuciem jest izolacja, odosobnienie. Czujemy się samotni, nikt nas nie rozumie, bo kto mógłby? Kto może zrozumieć tą potęgę uczuć? Psycholodzy dzielą to na cztery fazy. Pierwsza to zderzenie z faktem tragedii, trwa od kilku godzin do kilku dni. Druga to faza chaosu w życiu, która trwa dni lub tygodnie. Trzecia to wyobcowanie, który trwa tygodniami lub miesiącami. Czwarta faza to faza, w której zaczynamy dochodzić do siebie i to trwa miesiącami ale może trwać lata, zależnie od człowieka. W tej fazie, ludzie mówią sobie „nikt nie jest w stanie mnie zrozumieć, niech zabiorą to współczucie, nie rozumieją mnie”. Przez to człowiek jeszcze bardziej się izoluje. Pozytywną stroną jest to, że nadal żyjemy i będziemy żyć po każdej tragedii. Życie toczy się dalej. Pan Jezus w Ewangelii Mateusza opowiada historię o dwóch domach, do którego budowy użyto innego materiału.

Mateusza 7, 24-27
Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce. A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki.

Obydwa domy zostały uderzone przez ten sam żywioł, ten sam nacisk. Ale jedna osoba zdała sobie sprawę, że życie składa się z takich burz, z tego rodzaju nieszczęść, że są one częścią naszego życia, dlatego zbudowała swój dom na opoce. To bardzo ważne by nasze życie było zbudowane na dobrym fundamencie duchowym. Jeżeli jest nim pokładanie ufności w człowieku lub technologii to prędko się przekonamy, że ofiar przybywać będzie. Na Filipinach słyszymy, że ludzie nie tylko sobie pomagają, ale też wzajemnie się ograbiają, jeden drugiemu zabiera żywność, niekiedy siebie zabijają. Jeżeli nie będziemy mieć właściwego fundamentu, jeżeli nie będziemy żyć życiem, którego fundamentem jest Biblia, Słowo Boże, jeżeli nie będziemy żyć życiem, które będzie kierowało się na Boga a będziemy się od niego oddalać, jeżeli to będzie życie, które nie będzie życiem wiary a życiem wątpliwości, które przeważają nad wiarą, jeżeli to będzie życie z przeświadczeniem, że Bóg jest daleko i oddala się od nas to wiedzcie, że to życie będzie zbudowane na słabym fundamencie. Jeżeli nie będzie budowane na tym co powiedziałem, to życie będzie zrujnowane, nie będziemy mogli się nigdy podnieść. I znamy życie ludzi, którzy nie są w stanie podnieść się po tragedii. Biblia mówi, że mamy wieść życie, który przechodzi testy, testy burz, powodzi i rzeczywiście żyjemy w takich czasach, gdzie te testy przychodzą, mimo tak wspaniałej technologii. Chcemy być wszędzie szybciej, prędzej, przed kimś, więc pędzimy i… giniemy. A więc budujemy na innym fundamencie, niż mówi Biblia, zależy nam na każdej chwili, a potem tracimy te chwile bezpowrotnie.

Jeremiasza 29, 11
Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją.

A więc Bóg wcale nie chce nieszczęść. Bóg myśli o pokoju, nie myśli o niedoli, chce nam zgotować dobrą przyszłość i natchnąć nas nadzieją. Nie zgadzam się z tym, jak kaznodzieje mówią, że każde nieszczęście to sąd Boży. Te wydarzenia, które miały miejsce wcale nim nie są. Jak buduję na dobrym fundamencie, to znam mojego Boga, znam Jego myśli o mnie. Fundament gwarantuje mi, że będę stał, mimo, że różne przykre rzeczy i nieszczęścia przyjdą.

Rzymian 8, 28
A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.

Bóg chce dobrze dla nas, nawet jeżeli spotykają nas nieszczęścia, to on zawsze obraca to ku dobremu. Job umarł jako człowiek bogaty i zdrowy, umarł na śmierć. Piotr apostoł stał się filarem, mimo tego, że wyparł się Chrystusa, Dawid zmarł w wierze, ciągle wierzył w Boga, do samego końca, mimo, tego co spotkało jego rodzinę, mimo zdrady , mimo tego co zrobił z Batszebą, mimo jego upadków i potknięć, on do końca trwał w tym fundamencie. A wiemy, że życie Dawida, było bardzo ciężkie, nie było usłane różami, wręcz można by było powiedzieć, że nikt z nas nie chciałby takiego życia, a jednak on wytrwał do końca, bo jego fundament był niezachwiany.

Czego możemy nauczyć się z tragedii? Pewni specjaliści od zdrowia umysłowego, twierdzą, że wszelkiego rodzaju potencjalne nieszczęścia, są dla człowieka mocą wyzwalającą w nich wzrost. Ludzie wzrastają gdy umieją nauczyć się czegoś z tragedii. Stają się dojrzalsi, silniejsi po każdym doświadczeniu. Ich konkluzje nie są dla nas niczym nowym. Ponieważ Kaznodzieja już dawno o tym mówił:

Kaznodziei 7, 2
Lepiej iść do domu żałoby, niż iść do domu biesiady; bo tam widzi się kres wszystkich ludzi, a żyjący powinien brać to sobie do serca.

Lepiej jest gdy widzimy nieszczęście, być na pogrzebie, ponieważ to przynosi nam chwilę namysłu. Zaczyna się zastanawiać jak żyje, może się zatrzymać. Dopada go refleksja, że życie wygląda inaczej, nie tak jak sobie ułożył. Czy jest ono mocne czy aż takie kruche? Wyobraźcie sobie obrazek człowieka z rodziną, stojącego przy ruinach z podpisem „straciliśmy wszystko”. Ale i obrazek z podpisem „ale mamy wszystko co jest najważniejsze”. Nieszczęście pokazuje nam, że możemy wszystko stracić, ale to relacje są najistotniejsze. Jak umrze dziecko, to członkowie rodziny niszczą relacje z pozostałymi na własne życzenie. Nagle rozsypuje się małżeństwo, inne dzieci są niezauważane, bo kogoś stracili, zamiast dojść do refleksji, że to co jest, to co żyje, im powinno się poświęcić najwięcej energii i miłości. Ciągle zapominamy, że to jaką relację mamy jest najważniejsze. Nie to, co straciliśmy, ale to co mamy jeszcze jest ważne, aby to pielęgnować. W Ewangelii Mateusza, mamy znane słowa co jest najważniejsze w życiu.

Mt 22, 37-38
A On (Jezus) mu powiedział: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie.

To bardzo cenne. To jest największe i pierwsze przykazanie. Jest coś najcenniejszego czego nie możemy utracić. Obojętnie co utracimy tego nie możemy. Dalej jest napisane:

Mt, 22,39
A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.

Jeżeli utracimy bliźniego, to to nie może wpłynąć na relację z Bogiem, bo ta jest najważniejsza. A wiec widzimy, że bardzo ważne są relacje z innymi ludźmi, nie ważne są materialne rzeczy, nie ważne jest to co zdobyliśmy w życiu. Ale ci co są najbliżej nas, nasza rodzina duchowa. Tak widzę jak ludzie zmieniają zbór, przychodzą, później idą gdzie indziej. Mnie to boli. Wtedy wiem, ze w tych ludziach nie ma miłości, jest tylko samozadowolenie i szukanie swego i ciężko mi jest im zaufać. Mówię szczerze. Nawet jak ich spotkam na ulicy to boję się cokolwiek im powierzyć. To jak z małżeństwem, gdzie się mówi, że się zmienia na lepszy model, już ciebie nie kocham, już musimy poukładać sobie inaczej życie, to jest to samo. Tragedia zawsze uczy nas by trywializować nam rzeczy trywialne. Pokazuje nam co jest rzeczą nieistotną a co jest rzeczą ważną. I czasami takiego wstrząsu potrzebujemy, nawet po kilka razy by w końcu do nas to doszło. Ponadto, tragedie uczą nas by zaufać Bogu bo on jest zawsze wierny obojętnie jak to wygląda.

J 16, 33
To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.

 

J 14, 27
Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka.

 

Psalm 34, 2
Będę błogosławił Pana w każdym czasie, Chwała jego niech będzie zawsze na ustach moich!

 

Psalm 34, 5
Szukałem Pana i odpowiedział mi, I uchronił mnie od wszystkich obaw moich.

 

Psalm 112, 6
Bo nigdy się nie zachwieje: Sprawiedliwy nigdy nie będzie zapomniany.

 

Przypowieści Salomona 3, 24-26
Gdy się położysz do snu, nie będziesz się bał, a gdy zaśniesz, będziesz miał miły sen. Nie lękaj się strachu znienacka ani nieszczęścia, gdy spada na bezbożnych, gdyż Pan będzie twoją ufnością, a twojej nogi strzec będzie od sideł.

 

Psalm 46, 2-3
Bóg jest ucieczką i siłą naszą, Pomocą w utrapieniach najpewniejszą. Przeto się nie boimy, choćby ziemia zadrżała I góry zachwiały się w głębi mórz.

Nieszczęścia, tragedie, zawsze mają miejsce i będą miały miejsce i wiedzcie, że spotkają nas na naszej drodze. Spotykają każdego człowieka, ale nie mogą mieć wpływu, nie mogą nas zniszczyć czy burzyć wiarę, nasze zaufanie Bogu. Bo On jest ze swoim ludem nawet wtedy gdy są powodzie, trzęsienia, nieszczęścia.

A więc czy jest to sąd Boży? Jest to sąd Boga nad tymi ludźmi, krajami, kontynentami? Wielu ludzi tak uważa, wielu chrześcijan tak uważa, że Bóg dokonuje sądu. Podzielę się z wami takim spostrzeżeniem: najgorsze miejsca w Nowym Orleanie, najgorsze dzielnice, gdzie jest największa rozpusta i wszystko co najgorsze, tj. French Quarter i Bourbon Street, nie zostały ani zalane, ani zniszczone, zostały zachowane i powiedzcie dlaczego? A zniszczone zostały lepsze dzielnice, gdzie mieszkali lepsi ludzie. I to był sąd Boży? Jakoś mi się to nie układa. Zostawił Bóg najgorszą część Nowego Orleanu? Żeby zło się rozprzestrzeniało?

Amos 3, 7
Zaiste, nie czyni Wszechmogący Pan nic, jeżeli nie objawił swojego planu swoim sługom, prorokom.

Jeżeli cokolwiek Bóg robi, to On to zapowiada. Mówi, że to jest sąd i teraz ludzie będą ginąć ze względu na ten sąd. W księdze Objawienia, każdy sąd jest przez Boga zapowiedziany. Bóg zapowiedział dokładnie wylanie czas i otwarcie pieczęci. Zawsze mamy „biada”, jest oznajmienie czegoś co ma mieć miejsce. Bóg zapowiedział również zniszczenie Sodomy i Gomory, Jezus zapowiadał zniszczenie Jerozolimy i świątyni Jerozolimskiej. I tak się stało. Mimo to wielu z nieszczęść, o których mówiliśmy Bóg nie zapowiedział a miały miejsce. Dlatego nie widzę, żadnych odcisków palców Boga na nich. Dlatego , że Bóg powiedział, że te rzeczy będą się działy, że będą miały miejsce, będą musiały się dziać, ale nie jako sąd. To jest naturalna kolej rzeczy.

J 10,10
Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały.

Wierzę w ten werset bardzo mocno. Sąd dopiero nadchodzi, i wtedy Bóg powie: „dopiero zobaczycie co to jest Boża kara” – wtedy dopiero człowiek się przekona. Dzisiaj są to jedynie bóle porodowe. Olbrzymie huragany są rzadkością, a nie nowością. Wcale na sile ich nie wzrasta, ale maleje wg obliczeń naukowców np. William N. Gay z Colorado State University mówi, że to są bardzo naturalne zachowania huraganów, nic nadzwyczajnego. Na początku XX w. były one o wiele potężniejsze niż są teraz(ok. 20x). Od roku 1940 jesteśmy świadkami zmniejszania się huraganów. Księga Objawienia mówi, że w chwili Sądu ludzie nie przyjdą do u pamiętania, ale jeszcze bardziej zatwardzą swoje serca. Będą przeklinać Boga.

Pan Jezus wyjaśnił tą sprawę, o której ja mówię, że tragedie nie mają niczego wspólnego z Bogiem. W ewangelii Łukasza 13, czytamy o ludziach, którzy mieli ten sam problem co my. Przyszła tragedia, spadła wieża i zabiła 18 ludzi. Pytali więc, co to było? Czy to był sąd Boży, czy ta wieża, która spadła oznaczała, ze oni się Bogu nie podobali? Jezus odpowiedział wyraźnie, że ludzkie tragedie nie zawsze są spowodowane karą Bożą. Nie zawsze są spowodowane tym, że Bóg mści się, lub, że mu się coś nie podoba. Z takim samym nastawieniem przyszli przyjaciele Joba, którzy koniecznie chcieli mu wmówić, że Job musi mieć jakiś grzech, dlatego Bóg go karze. Koniecznie chcieli to wykazać, a wiemy, że w tej historii nie o to chodziło. I dzisiaj też, wielu kaznodziei, chrześcijan mówi „to jest sąd Boży nad tymi ludźmi”. Do ślepego angielskiego poety Johna Miltona, przyszedł Karol II syn króla, którego purytanie ścięli i powiedział „twoja ślepota jest spowodowana sądem Bożym, z tego powodu, że przyczyniłeś się śmierci mego ojca” a Milton mówi „ jeżeli ja utraciłem wzrok przez Boży Sąd, to co ja bym powiedział twojemu ojcu, który stracił głowę?”. Możemy powiedzieć „to sąd Boży”, ale w takim razie ile sądów mamy? Cokolwiek nam się dzieje to to ma być sąd Boży? To zupełnie bezsensowne.

Więc dlaczego to się dzieje? Chciałbym abyście odwrócili myślenie. Zawsze pytamy, „dlaczego ludzie umierają na ziemi?”, i czy nie zdajemy sobie pytania „czy my w ogóle, mamy prawo żyć na tej ziemi?” Czy mamy prawo życia? Nie mamy. Jako ludzie nie mamy prawa do życia, bo nie ma ani jednego sprawiedliwego, ani jednego, który by szukał Boga, ani jednego, który miałby prawo żyć. Pamiętacie, że Bóg chciał zniszczyć człowieka, bo nie miał prawa żyć. Z łaski pozwolił żyć jednej rodzinie. Chcę abyście zmienili myślenie, nie w kategoriach praw do ziemi, ale z w kategoriach łaski nam danej. Nie dlatego, że my tu żyjemy i to jest nasza ziemia. Nam dano z łaski. Musimy zupełnie zmienić myślenie o tym, dlaczego ludzie giną. Musimy zapytać dlaczego aż tak dużo ludzi musi żyć na ziemi? Dlaczego tak dużo ludzi nie zginęło? Dlaczego tylu ludzi przeżyło? Powinni wszyscy zginać. A my nie myślimy o tym, że więcej ludzi przeżyło niż zginęło.

Co powinniśmy zrobić w takim razie? Po pierwsze powinniśmy dawać, ale musimy rozsądnie. Jak wiecie, dobrze jest dawać, ale wielu ludzi niewłaściwych otrzymuje, którzy nie powinni dostać. Dziś istnieje pomoc charytatywna, i dobrze, że w takich chwilach pokazuje się lepsza, pozytywna strona człowieka, jednak też i negatywna bo wielu ludzi się wzbogaciło na nieszczęściu innych. I przez to wielu ludzi, którzy potrzebują, nie otrzymują pomocy.

Powinniśmy płakać, być smutni. To jedno z błogosławieństw. Ale to nie ma być rozrzewniony, romantyczny smutek. Użyte tu greckie słowo określa sten smutek, jako ten, który prowadzi do złamanego serca, do bólu zranionej duszy, udręczenie. W ten sposób uczymy się, wspieramy innych, współczujemy. I co najważniejsze powinniśmy mieć nadzieję i oczekiwać przyjścia Jezusa. Gdy uczniowie przyszli i zapytali jak to będzie z przyjściem i z końcem, Jezus odpowiedział:

Mt 24,5-8
Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Jam jest Chrystus, i wielu zwiodą. Potem usłyszycie o wojnach i wieści wojenne. Baczcie, abyście się nie trwożyli, bo musi się to stać, ale to jeszcze nie koniec. Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu, i będzie głód, i mór, a miejscami trzęsienia ziemi. Ale to wszystko dopiero początek boleści.

Czyli to jest coś naturalnego. Jezus mówi wciąż, że te rzeczy będą miały miejsce, ludzie będą się zabijać, będą wojny. Ale to dopiero wszystko początek. Dopiero jak to wszystko zacznie dojrzewać, przyjdzie Jezus. Koniec świata nie nastanie, nie będzie czegoś takiego. My oczekujemy przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa, aby ten cały bałagan wziął w swoje ręce. Nie ma tu mowy o sądzie. Sąd Boży będzie dopiero później, po tysiącletnim królestwie, wtedy będą sądzeni i Żydzi i narody, ludzie, których ciała Jezus wydobędzie z morza, ziemia wyda swoich zmarłych, kraina umarłych wyda swoich zmarłych. Wtedy będzie sąd. Będzie ucisk a potem sąd. Teraz to wszystko są tylko bóle. A my zawsze powinniśmy mówić Panie Jezu przyjdź.

Mt 24, 21-22
Wtedy bowiem nastanie wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd, i nie będzie. A gdyby nie były skrócone owe dni, nie ocalałaby żadna istota, lecz ze względu na wybranych będą skrócone owe dni.

 

Łk 21, 28
A gdy się to zacznie dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze.

Jako kościół jak my mamy się zachować? Jeżeli dzieje się coraz gorzej, my powinniśmy się wyprostować, zamiast zginać w bólu i przygotować się na to, że nadchodzi Pan, na to że jest coraz bliżej. Objawienia rozdział 6 i 19 mówią nam o sądzie za sądem. Później przechodzimy do rozdziału 22 i brzmi tam jeden temat.

22, 7
I oto przyjdę wkrótce. Błogosławiony, który strzeże słów proroctwa tej księgi.

22,10
I rzecze do mnie: Nie pieczętuj słów proroctwa tej księgi! Albowiem czas bliski jest.

22,12
Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku.

22,20
Mówi ten, który świadczy o tym: Tak, przyjdę wkrótce. Amen, przyjdź, Panie Jezu!

Dlaczego chcemy aby Pan Jezus przyszedł? Ponieważ wraz z nim nie będzie nocy, nie będzie przestępstwa, grzechu, śmierci, umierania, Jan nawet wskazuje nam, że nie będzie morza a wtedy nie będzie huraganów, tsunami, wielkich opadów. Naszym właściwym zadaniem jest powiedzenie „Amen. Panie Jezu, przyjdź”. Jeżeli nie chcemy, aby Pan przyszedł to znaczy, że jeszcze mamy za dobrze, że dobrze nam się wiedzie. Ale nasza właściwa reakcja jest „Panie Jezu, czekamy, bo Ty przynosisz pokój, którego świat dać nie może”.

Copyright © Gdynia, 2013. Krzysztof Wójcik.

ściągnij PDF

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Jestes bogaty!

Jesteś bogaty!

Obecnie w Polsce najniższa krajowa wynosi 1680zł. Z pozoru wydaje się to mało, bo czy za taką kwotę można utrzymać rodzinę? Zapewnić jej godny standard życia?...

Nowa odsłona naszej strony

Witamy serdecznie. Na początku przepraszamy naszych regularnych czytelników za trudności  jakie pojawiły się przez ostatni tydzień. Jak zauważyliście pojawiła...
Dom Ojca cz.12

Dom Ojca cz.12 – Katastrofa i wieża Babel

Gdy czytamy Biblię nie wczytując myśli teologicznej możemy powiedzieć, że Bóg ma uczucia? Czy to one miały wpływ na losy ludzi pod wieżą Babel? Co oznacza...

List do Hebrajczyków cz.2 – Pierworodny

Co oznacza terminologia  „Jam cię dziś zrodził”, jak tłumaczyć ten werset? Czy Jezus był wieczny czy nie? Jest Bogiem takim jak Jahwe? Co oznacza, że Bóg...

Przyjaciel – agape na sterydach

„Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam.”...

Czy Bóg jest kalwinistą? – Rzymian 10 w kontekście kalwinizmu, cz.2

"Czy Bóg odtrącił swój lud"? Naród wybrany, nieposłuszny i oporny. Lud, który był przeświadczony o własnej sprawiedliwości, czystości, świętości,...

Sprostowanie do Serafów

Czy w zachowaniu Serafów możemy się doszukać odzwierciedlenia człowieka? Co o nich mówi nam księga Izajasza? Jaka była ich rola? [ap_hap id="1" preset="dark"...

Martwić czy nie martwić się o bezbożnych

Kilka myśli na temat Psalmu 37 Co ma na myśli psalmista, że nie powinniśmy martwić się o bezbożnych? Być może sposobem na przyjrzenie się temu, jest najpierw...

Rada Boża cz.4 – Wina Strażników czy nasza

Czy Synowie Boży ciągle mają na nas wpływ? Czy są odpowiedzialni? Czy wciąż rządzą? Czy Psalm 82 mówi skąd się wziął upadek ludzki? Czy nadal jesteśmy...

Linijka po linijce – jak dążyć do doskonałości

Skoro jest to czas zadumy, rozważmy piękny hymn, który jest w liście do Filipian 2:6-11. "Który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy...

Dzień siódmy

 „Bóg...odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił.”1M.2:2 Słowo sabat oznacza „zaprzestanie”. Dzień ten upamiętnia ukończenie wszelkiego...

Kiedy przyjdzie Jezus?

W księdze Objawienia, Jezus odwoływał się do Swojego ponownego przyjścia (Obj 22:7, 12,20). Minęło 2000 lat odkąd Jezus wypowiedział te słowa i nie wydają się...

Zapraszamy

DO NASZEGO ZBORU

Share This

Ta strona internetowa używa Polityka prywatności i plików cookies aby dać ci jak najlepsze wrażenia.